© Copyright by Wojciech Warecki & Marek Warecki
ISBN 978-83-63290-06-1
ISBN 978-83-63290-05-4
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora.
opracowanie
graficzne | Wojciech
Warecki & Marek Warecki
korekta
| Wojciech Warecki &
Marek Warecki
Portret
Złego. Klasyczne manipulacje morderców seryjnych.
Wojciech Warecki & Marek Warecki
Warszawa 2011
Wydanie
I


Spis Treści
Jak się robi portret psychologiczny? 3
Mordercy na serio – jakimi sposobami działają 9
...Pomagamy Ludziom Rosnąć..., czyli nota o autorach Wojciech Warecki & Marek Warecki 25
Jak się robi portret psychologiczny? Sprawa jest zasadniczo prosta. Na przykład wystarczy położyć się do grobu ofiary, aby wpaść na genialnie wnioski, które przegapili niefachowi funkcjonariusze. Tak przynajmniej zrobiła piękna Angelina Jolie w roli psychologa w filmie „Złodziej życia”.
Gdyby Judy Foster wiedziała, ile zamieszania zrobi, grając (znakomicie zresztą) psychologa współpracującego przy opracowywaniu portretu seryjnego mordercy, zapewne mocno by się zastanowiła, czy wziąć tę rolę. Teraz żaden szanujący się film czy książka traktująca o ponurych zbrodniach, nie może się obyć bez pani psycholog z bardzo nieustabilizowanym życiem uczuciowym, obowiązkowo wręcz mającej za współpracowników niekompetentnych śledczych. Gwoli ścisłości, dopuszczalne są też i inne warianty. Na przykład można być całkowicie sparaliżowanym i mieć niedoświadczoną praktykantkę, żeby tropić najbardziej groźnego przestępcę grasującego w Nowym Jorku, jak to można było zobaczyć w filmie „Kolekcjoner kości”. Wniosek nasuwa się sam: genialna intuicja...
Gdyby to było takie proste! Niestety, nic nie jest takie proste, a na pewno ani proste, ani też przesadnie romantyczne nie jest opracowywanie psychologicznego portretu przestępcy. Choćby i z tego względu, iż portretów psychologicznych nie opracowuje się w każdej sprawie. Wszak około 70 procent morderstw dokonywanych jest z przyczyn emocjonalnych, a sprawców takich przestępstw można stosunkowo łatwo wykryć i to bez wsparcia udzielonego przez speca od profilowania. Dlatego też portrety psychologiczne sporządza się w wyjątkowych sytuacjach. A właśnie do kategorii takich należała sprawa Kuby Rozpruwacza1, grasującego w Londynie w 1888 roku, która tak zbulwersowała społeczeństwo, że George Lusk, szef Whitechapel Vigilance Committee, aby dokonać szybszych postępów w śledztwie (jeśli nie przełomu), zwrócił się do dr. Thomasa Bonda z prośbą o sporządzenie opinii typologicznej dotyczącej mordercy. Ów raport stał się najstarszym sporządzonym w formie pisemnej profilem, niestety, z racji nieschwytania zabójcy nie można ocenić jego trafności.
Rzeczywistość jest jednak taka, iż zanim policyjnego psychologa oświeci genialna intuicja, musi on się bardzo, ale to bardzo napracować.
Należy też dokonać istotnego rozróżnienia pomiędzy profilowaniem a typowaniem. Profilowanie2 to proces tworzenia dynamicznej charakterystyki, ujmującej najważniejsze cechy nieznanego sprawcy i przejawy jego zachowań; polega na identyfikacji oraz opisie określonych parametrów czy cech osobowościowych (np. psychopatologicznych itp.) sprawcy, prowadzącym do powstania profilu przestępcy. Bardziej przystępna jest definicja Gregga McCrary’ego3, znakomitego fachowca w swojej specjalności:
„Malujemy impresjonistyczny portret, nie zajmujemy się detalami fotografii. Zawsze masz nadzieję, że jest w tym więcej prawdy niż fałszu, ale nikt nie może twierdzić, że ten portret jest w stu procentach dokładny. (…) Wszystko to zależy od tego, jakimi dowodami dysponujesz”.
Dopiero wtedy można przystąpić do typowania, czyli do dopasowywania tego profilu do danej populacji, wytypowania i wskazywania osób do niego pasujących.
W sprawie „wampira z Zagłębia”, któremu przypisano zamordowanie w latach 60. 21 kobiet, specjalna milicyjna grupa operacyjna o kryptonimie „Anna” opracowała hipotetyczny model zawierający ponad czterysta osiemdziesiąt cech psychicznych i fizycznych, jakimi miał się charakteryzować sprawca. Wśród 250 osób podejrzanych znalazł się Zdzisław Marchwicki, który w efekcie następnych działań operacyjnych został aresztowany, a po procesie sądowym skazany na karę śmierci. Problem jednak w tym, iż do dnia dzisiejszego toczą się zacięte spory, czy rzeczywiście był on tropionym „wampirem z Zagłębia”.
Nie zawsze bowiem udaje się stworzyć tak precyzyjny portret, jak to uczynił dr James Brusell4, gdy poproszono go w 1957 roku o scharakteryzowanie przestępcy, który od 17 lat podkładał w Stanach Zjednoczonych bomby. Na podstawie akt śledztwa, fotografii oraz korespondencji terrorysty w swoim nader zwięzłym, a jednocześnie bardzo szczegółowym raporcie zalecał, aby szukać gładko ogolonego mężczyzny w wieku około 50 lat, imigranta… pochodzenia polskiego, katolika, dobrze zbudowanego. Ów nieżonaty paranoik miał być pedantycznym osobnikiem mieszkającym ze starszą krewną. Co więcej, w momencie zatrzymania ów zbrodniarz – zdaniem dr. Brussela – będzie ubrany w zapiętą dwurzędową marynarkę! Gdy funkcjonariusze FBI zapukali do domu mieszkającego z dwiema starszymi siostrami Georga Metesky’ego, by zabrać go na przesłuchanie, Metesky, ubrany z racji nocnej pory wizyty agentów w szlafrok, grzecznie przeprosił, a za chwilę powrócił w zapiętej, dwurzędowej niebieskiej marynarce! Tak oto wyglądała skuteczność pierwszego w dziejach współczesnej kryminalistyki portretu psychologicznego.
Ale zacznijmy od początku. A tym początkiem jest ogromna ilość wiedzy, którą trzeba wchłonąć, aby móc profesjonalnie opracowywać portrety psychologiczne. Ogólna znajomość psychologii to jeszcze nie wszystko. Należy być specjalistą zwłaszcza w takich jej dziedzinach jak psychopatologia, psychologia osobowości, psychologia różnic indywidualnych. Nie wolno zapomnieć także o doskonałej znajomości psychiatrii, seksuologii i seksiatrii, kryminalistyki, kryminologii, wiktymologii… I, co ważniejsze, trzeba nieustannie poszerzać, rozwijać swoją wiedzę z każdego możliwego źródła. Tak ogromna i zróżnicowana wiedza pozwala twierdzić, iż np. sprawca znał ofiarę, a zbrodnia została popełniona z pobudek osobistych, gdy na ciele ofiary mordu znajduje się wiele ran kłutych w jednym miejscu (szczególnie na twarzy). Albo też jeżeli ciało ofiary zostało umyte, ułożone jak do snu, ręce złożono jak do trumny, to więcej niż prawdopodobne jest, iż sprawcę łączą z ofiarą więzy rodzinne. Z kolej zwłoki przykryte (kocem lub prześcieradłem) wskazują również na to, iż sprawca znał ofiarę oraz na pewien rodzaj wyrzutów sumienia, natomiast zwłoki porzucone na poboczu drogi wskazują na pogardę sprawcy w stosunku do ofiary.5 John Douglas, współtwórca osławionej Sekcji Behawioralnej FBI, archetyp postaci Jacka Crawforda z „Milczenia owiec” T. Harrisa, za podstawową kwestię uważa, iż przed znalezieniem trafnej odpowiedzi na pytanie „kto?” niezbędne jest - w celu zrozumienia sensu zbrodni - odpowiedzenie na pytanie „dlaczego?”; każda, nawet najbardziej absurdalna zbrodnia ma swój motyw.
Sformułowana na początku ubiegłego stulecia przez dr. E. Locarda zasada kryminalistyczna głosząca, iż: „każdy kontakt pozostawia ślad, zatem i każdy, nawet najbardziej ostrożny przestępca, pozostawia ‘coś’ na miejscu zbrodni i ‘coś’ – często nieświadomie – zabiera” jest cały czas aktualna i NIE ogranicza się tylko do sfery materialnej. Równie dobrym tropem może być ZACHOWANIE. A każde przestępstwo ma indywidualne „znaki szczególne”. Ilustracją praktycznego wykorzystania takich znaków szczególnych może być sprawa „mordercy z Rochester”. Policja była bezradna, gdy seryjny zbrodniarz mordował kolejne kobiety, po czym okaleczał ich zwłoki w Rochester, w stanie Nowy Jork, w 1990 roku. Dopiero kiedy Gregg McCrary6, studiując zgromadzony materiał w celu stworzenia profilu przestępcy, dostrzegł istotny rys w postępowaniu sprawcy. Odkrył, iż morderca powracał na miejsca pozbywania się ciała, aby ponownie pobyć jeszcze przez jakiś czas razem z ofiarami. Prawdziwa makabra. McCrary’emu udało się przekonać policję, by dyskretnie patrolowała teren, na którym znaleziono kolejną ofiarę. Niedługo potem zatrzymano i samego Arthura J. Shawcrossa7, co zakończyło serię bestialskich zbrodni. Sam McCrary tak rozumie swoją pracę: „Profilowanie kryminalne podaje nam szczególne cechy i rysy nieznanego przestępcy. Opierając się na naszych wnioskach, możemy przewidzieć, jak będzie zachowywał się przestępca podczas kolejnego przestępstwa. Zachowanie wiele mówi o osobowości, ale trzeba uważać, by informacje, na których bazujemy, były dokładne i kompletne. Jeśli coś zostało pominięte, jakaś informacja zbagatelizowana, odbija się to na dokładności profilu”. Dlatego też, aby zminimalizować błędy, stosuje się przy profilowaniu ustrukturalizowane procedury. Najszerzej znanym i najczęściej stosowanym modelem precyzującym postępowanie podczas profilowania jest opracowany przez FBI czteroetapowy proces obejmujący przeprowadzenie następujących czynności:
1. Gromadzenie danych o zdarzeniu ze wszystkich dostępnych źródeł.